Dar wolności

Pomnik Jana Kochanowskiego (Czarnolas, 1992). Fot. Marek Wittbrot © Recogito

Chrystus stał się wszystkim dla wszystkich – przekonywał w dziele dedykowanym królowi Franciszkowi I, Ustanowienie religii chrześcijańskiej, Jan Kalwin. Francuski buntownik i reformator, przyczyniając się swoją rozprawą do rozwoju współczesnego literackiego języka francuskiego, komentując słowa pochodzące z ulubionej księgi, czyli Listu do Efezjan, nie miał wątpliwości, że Jezus zniósł granice państw, narodowości czy nacji, że podstawą wszelkiego ładu jest fakt, iż nie ma już „różnicy między Judejczykiem a Hellenem”1, nie ma już Żyda, Greka ani Rzymianina. Albowiem stanowimy jedno w Bogu. Czy rzeczywiście?

„To, co stanowi prawdę oczywistą i nietykalną […], to jest naród. Swoimi drgnieniami zwiastuje on już nowe życie”2 – wieścił w 1919 roku Benito Mussolini. Natomiast zwolennik Duce, Kurt Erich Suckert, bardziej znany jako Curzio Malaparte, twierdził, że potrzebna jest wiara w narodowego, katolickiego Chrystusa, „zbrojnego w krzyż i miecz”3, bowiem tylko „Cristo nostro4, tylko taki Chrystus jest w stanie oprzeć się złu, przeciwstawić się bolszewizmowi, jak i przeciwdziałać duchowi Reformacji, wytępić wszelkiej maści heretyków, na zawsze unieważnić oświeceniowe czy liberalne ideologie, a nade wszystko przywrócić katolickie zasady autorytetu. We Francji zwolennicy Action Française propagowali nacjokratyzm (potępiony zresztą przez Piusa XI w 1926 roku), zalecający „etykę egoizmu narodowego”5 i totalną kontrolę jednostki. Z kolei w Niemczech jesienią 1933 roku, na łamach czasopisma „Evangelium im Dritten Reich”, studenci teologii zrzeszeni w organizacji Deutsche Christen nawoływali do daleko posuniętych czystek, bowiem – jak przekonywali – „gdzieniegdzie siedzą jeszcze ciągle starzy demokraci albo zgoła marksiści i kultywują swój przeżyty liberalizm”6. „Chrześcijaństwo to […] walka ze wszystkim, co stoi na przeszkodzie realizacji celów Bożych. […] Plan zatem realizacji Królestwa Bożego […] domaga się wyeliminowania wpływów żydowskich ze społeczeństw chrześcijańskich”7 – pisał w 1937 roku na łamach „Myśli Narodowej” ks. Franciszek Błotnicki. To zaledwie kilka z wielu przykładów jak w okresie międzywojennym niektórzy próbowali godzić idee narodowe, antyliberalne, antydemokratyczne czy antysemickie z chrześcijaństwem. Nie trzeba było długo czekać, żeby się przekonać, jakie będzie to miało skutki.

 „Całym sercem trwała zawsze przy ideałach nienaruszalności prawa, wolności słowa wolnego człowieka, wierności raz danemu przyrzeczeniu, mowy jasnej i niezmąconej niczym, prostoty w życiu osobistym i publicznym. Nie mogła znieść widoku nieposzanowania tego wszystkiego i gwałcenia czyichś praw”8 – mówił w styczniu 1936 roku w kazaniu pogrzebowym, żegnając ukochaną babkę, Dietrich Bonhoeffer. Człowiek, który jako jeden z nielicznych postanowił się przeciwstawić, płacąc za to swoim życiem, nie tylko hitlerowskiej opresji, lecz i cichemu przyzwoleniu, obojętności na zło, nie miał wątpliwości, że „chrześcijanie w Niemczech staną przed alternatywą straszliwą: będą musieli – jak pisał – albo chcieć klęski własnego kraju po to, żeby przeżyć mogła chrześcijańska cywilizacja, albo [będą] chcieć zwycięstwa narodu i tym samym”9 zniszczenia chrześcijańskiej cywilizacji.

Mimo brutalnej, krwawej lekcji historii, mimo milionów ofiar i gigantycznej ceny, jaką musiały płacić pokolenia, coraz częściej pojawiają się tezy i sformułowania łudząco podobne do tych, jakie zostawiły po sobie tragiczny plon. Wprawdzie nie mówi się dzisiaj o upadłej Italii, która dzięki ruchowi faszystowskiemu miałaby odzyskać swą dumę, o zgniłej Republice Weimarskiej, którą należy oczyścić, czy między innymi – jak to czyniła przed wojną redagowana przez pallotynów „Rodzina Polska”10, poprzedniczka paryskiej „Naszej Rodziny”11 – o zażydzeniu polskich miast i różnych gałęzi polskiego przemysłu, z którym należy skończyć; ale czymże są coraz częstsze nawoływania do tropienia wrogów, eliminowania inaczej myślących czy pozbywania się obcych?

Paweł Apostoł, w liście skierowanym do chrześcijan w Efezie (a należałoby wspomnieć, że w I wieku populacja Efezu liczyła ćwierć miliona i że najprawdopodobniej przesłanie było odczytywane na szerokim obszarze, w kościołach zachodniej Azji Mniejszej), wyjaśniał,  że Chrystus jest naszą rękojmią i „naszym pokojem”12. On to „obie części ludzkości uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość”13. Każdy, kto chce uchodzić za jego naśladowcę, po prostu za chrześcijanina, musi najpierw zadać „śmierć wrogości”14. I, zamiast dzielić, musi zachowywać pokój i „zwiastować pokój”15 – tak tym, którzy są blisko, jak i tym, którzy są daleko. Dopiero wtedy i tylko wtedy, gdy „wprowadzamy pokój”16, gdy działamy „w jednym Duchu”17, dopiero wówczas mamy „dostęp do Ojca”18.

W tradycji starotestamentowej שָׁלוֹם [szalom] oznaczało nie tylko zadowolenie i bezpieczeństwo, lecz bycie doskonałym, nienaruszonym. Tłumacze Septuaginty użyli aż 25 słów, żeby oddać hebrajski termin. W Nowym Testamencie greckie Eἰρήνη [Eirḗnē] to stan zarówno „zewnętrzny”, jak i „wewnętrzny”. List do Efezjan, przez niektórych biblistów określany mianem prywatnej medytacji, był napomnieniem, wezwaniem do jedności i autentycznie chrześcijańskiego życia. Św. Paweł wyraźnie zalecał pokonanie etnicznych barier. Stosując metaforę zaczerpniętą z inskrypcji ze ściany Świątyni Jerozolimskiej, zabraniającej gojom wstępu na wewnętrzny dziedziniec świątyni, zwracał uwagę, że Żydzi i poganie, wierzący i niewierzący w Chrystusa, powinni stać się „jednym nowym człowiekiem”19. Markus Barth, szwajcarski teolog, syn współautora Barmer Erklärung, czyli deklaracji sprzeciwiającej się współpracy chrześcijan z nazistami, nazwał wprowadzenie pokoju przez Chrystusa „aktem stworzenia”20. Sobór Watykański II, w konstytucji Gaudium et spes, „wezwał gorąco chrześcijan”21, żeby kierując się wskazaniami Syna Wcielonego, Księcia Pokoju, „współdziałali ze wszystkimi ludźmi dla umocnienia między nimi pokoju w sprawiedliwości i miłości oraz żeby przysposabiali środki pokoju”, żeby przyczyniali się „do kształtowania człowieka kulturalnego, usposobionego pokojowo, życzliwego dla wszystkich – ku pożytkowi całej rodziny ludzkiej”22.

Czy ktoś słyszał, żeby męczennik Solidarności, ks. Jerzy Popiełuszko, tak się wyrażał o swoich oprawcach, jak obecnie, w Polsce, mówi się o swoich przeciwnikach? Czy ktoś sobie przypomina, żeby św. Jan Paweł II, choć zgoła od tzw. liberałów miał odmienny pogląd na wiele spraw, nazwał kogoś lewakiem? Czy papież Franciszek, zwracając się do osób homoseksualnych, choć nie zmienił nauki Kościoła w tym względzie, piętnował kogokolwiek, wyzywał kogoś od zboczeńców…? Czy nazywanie w miejscu publicznym innych bydłem to umacnianie „pokoju w sprawiedliwości i miłości”23? Albo stanie pod krzyżem i kierowanie się nienawiścią, to działanie „ku pożytkowi całej rodziny ludzkiej”24? Czy manipulacje, stronniczość, inwektywy, stosowanie zasady zbiorowej odpowiedzialności, łamanie konstytucji i podstawowych zasad współżycia społecznego, to przyczynianie się „do kształtowania człowieka kulturalnego, usposobionego pokojowo”25, życzliwie odnoszącego się do innych?

Papież-Polak, przemawiając w 1999 roku w polskim parlamencie, wezwał wszystkich Polaków do „refleksji nad darem wolności «danej» i jednocześnie «zadanej»”26. Zachęcał do kierowania się „wolą wspólnego budowania cywilizacji miłości, która opiera się na uniwersalnych wartościach pokoju, solidarności, sprawiedliwości i wolności”27. Wzywał również do budowania i wzmacniania jedności Europy z „uwzględnieniem bogactwa i różnorodności kultur i tradycji”28, do tworzenia „wielkiej Europejskiej Wspólnoty Ducha”29. Przestrzegał przed „instrumentalizacją idei i przekonań dla celów”30 stawianych sobie przez władzę, jak też przed „jawnym i zakamuflowanym totalitaryzmem”31. I co z tych zachęt, wezwań i przestróg zostało? Czy znowu będziemy musieli dojść do wniosku – jak w 1981 roku zanotował w swoim dzienniku Adrien Le Bihan powołując się na opinię Stefana Kisielewskiego – że dla Polaków „niebezpieczeństwa, zagrożenia zewnętrzne są jak fikcja, jak strach na wróble”32, że największym zagrożeniem dla Polaków są sami Polacy? Czy znowu, zamiast „złotego rogu”33, pozostanie nam „złoty wór”34, rojenia o wielkości, „czerep rubaszny”35, „lalki, szopka, podłe maski, / farbowany fałsz”36, miałkie myśli, mdłe obrazki, wieniec z „pawich piór”37, „półwariackie animusze”38, bo będziemy „kogoś zbawiać, kogoś siekać”39 i na Boga się zarzekać? Czy w końcu pozostanie tylko: „konsekwentnie próżny trzos”40 oraz „ino sznur”41?  

Arcueil, 22/07/2018

Marek WITTBROT

1 Jean Calvin, Institution de la religion chrétienne, Aix-en-Provence 2009, s. 397.
2 Benito Mussolini, Opera omnia, vol. XIII, Dal discorso di piazza San Sepolcro alla marcia di Ronchi (24 marzo 1919 – 13 settembre 1919), Firenze-Roma 1983,  s. 144.
3 Curzio Malaparte, Viva Caporetto! La rivolta dei santi maledetti, Firenze-Vallecchia, 1921 (1995), s. 109.
4 J.w. (Curzio Malaparte: „Ho fede nel Cristo nostro, italiano, cattolico, armato di croce e di spada. Il Cristo nostro sa resistere al male”).
5 Marek Kornat, Historografia wobec Action Française, w: „Historia i Polityka”, nr 1 (8) 2009, s. 93.
6 Cyt. za: Anna Morawska, Chrześcijanin w Trzeciej Rzeszy, Warszawa 1970, s. 84.
7 Franciszek Błotnicki, Chrześcijaństwo i antysemityzm, „Myśl Narodowa” 1937, nr 9; cyt. za: Estetyka dyskursu nacjonalistycznego w Polsce 1926-1939, pod red. Ulricha Schmida, Warszawa 2014, s. 120-121.
8 Dietrich Bonhoeffer, Kazanie z 15 stycznia 1936 roku na pogrzebie Julii Bonhoeffer; cyt. za: Dietrich Bonhoeffer, Wybór pism, przełożyła Anna Morawska, Warszawa 1970, s. 107.
9 Dietrich Bonhoeffer, list do Reinholda Niebuhra z czerwca 1939 roku; cyt. za: Anna Morawska, Chrześcijanin w Trzeciej Rzeszy, j.w., s. 123.
10 Por. Evelina Kristanova, Ilustrowany miesięcznik społeczno-kulturalny i literacki „Rodzina Polska” (1927-1939). Ogólna charakterystyka pisma; w: Ludzie i książki. Studia i szkice bibliologiczno-biograficzne, pod red. Ewy Andrysiak, Łódź 2011, s. 283-301.
11 Czasopismo ukazywało się od września 1944 (najpierw jako „Głos Misjonarza”) do grudnia 1999 roku.
12 Ef  2, 14
13 Ef  2, 14
14 Ef  2, 16
15 Rz 5,1; Ef  2, 17; Kol 1, 20; Jk 3,18
16 Ef  2, 15
17 Ef  2, 18
18 Ef  2, 18
19 Ef  2, 15
20 Markus Barth, Ephesians, New York 1974; cyt. za: Słownik teologii św. Pawła, red.: Gerald F. Hawthorne, Ralph P. Martin, Daniel G. Reid; red. nauk. wyd. pol. Krzysztof Bardski [tł.: Laura Canghelaris et al.], Warszawa 2010, s. 608.
21 Gaudium et spes 77
22 Gaudium et spes 74
23 Gaudium et spes 77
24 Gaudium et spes 74
25 J.w.
26 Jan Paweł II, Przemówienie w Parlamencie (11.06.1999); w: „L’Osservatore Romano” z 23 czerwca 1999 roku (tekst dostępny na stronach opoka.org.pl).
27 J.w.
28 J.w.
29 J.w.
30 J.w.
31 J.w.
32 Adrien Le Bihan, Gniewne drzewo. Dziennik krakowski 1976-1986, przełożyła Małgorzata Wolanin, Kraków 1995, s. 209-210.
33 Stanisław Wyspiański, Wesele; w: Stanisław Wyspiański, Myśli i obrazy (antologia), Olszanica 2008, s. 87.
34 J.w., s. 79.
35 Juliusz Słowacki, Grób Agememnona; w: Juliusz Słowacki, Dzieła, t. IV, Poematy, Wrocław 1959, s. 77.
36 Stanisław Wyspiański, j.w., s. 84.
37 J.w., s. 79.
38 J.w., s. 84.
39 J.w.
40 J.w., s. 86.
41 J.w., s. 87.

Marek Wittbrot – w latach 1991-1999 prowadził „Naszą Rodzinę”, obecnie zaś jest redaktorem „Recogito”.

Recogito, rok XIX, lipiec 2018