Już i jeszcze nie… Komentarz do „credo” Jana Nowickiego

Okładka książki Jana Nowickiego (2012) © Bellona

Tego ranka (6 marca 20220), Michał, jeden z moich siostrzeńców, wysłał mi link informujący, iż w radiowej „Trójce” gościem Katarzyny Stoparczyk będzie Janek Nowicki. Nie mając do godz. 10.00 żadnych zaplanowanych zajęć, z należną ziomkowi uwagą i nabożnością rozmowy wysłuchałem. I choć wątek „picia i kobiet” zdawał się – na pierwszy rzut oka – w niej dominować, najbardziej zauroczyły mnie dywagacje o duszy, która budzi pana Jana o poranku; z którą rozmawia pod prysznicem; i z którą – nawet jeśli nie potrafi jej zdefiniować – chętnie by się napił. „Nie wiem, co to jest dusza – powiedział, ale chciałbym się z nią napić”.

Pan Janek opowiadał o swoim życiu tak, jakby nie mógł i nie chciał zaprzeczyć temu, czego doświadczył – nazbierało się tego sporo w ciągu 80 lat – a jednocześnie jakby nie potrafił tego doświadczenia nazwać. Jakby to go nieustannie przerastało i skazywało, z jednej strony na milczenie, a z drugiej na pisanie, bo pisać jeszcze nie potrafi tak, jak Dostojewski czy Myśliwski….

Otóż, tego typu doświadczenie jest typowym doświadczeniem Homo Viator – „człowieka w drodze”. Gabriel Marcel, francuski filozof i myśliciel, napisał w 1945 roku książkę pod tym właśnie tytułem Homo Viator. „Być, to być w drodze” – zauważa w niej Marcel. I precyzuje: „To dusza właśnie jest podróżniczką. To o duszy i o niej samej, jest w najwyższym stopniu prawdziwe powiedzenie, że być, oznacza być w drodze”.

I jeszcze jedno. Z tajemnicą człowieka w drodze, nierozłącznie związana jest tajemnica Boga. Bo Homo Viator to mistyk, który nigdy nie dochodzi do celu, ale który też nigdy nie zatrzymuje się w drodze. Gdy pani Kasia zapytała pana Janka tego ranka (nawet się rymnęło), jaki tytuł dałby swojemu życiu, odpowiedział: „Już”. Ale w tym „Już” 80-letniego mężczyzny, czuło się „Jeszcze nie”. A to po prostu stan pielgrzyma, którego trawi nieustannie najgorętsze pragnienie dojścia, bez możności zrealizowania tego „tu i teraz”. Mistykiem jest bowiem ten, kto mając pewność tego, czego mu brakuje, wie o każdym miejscu i o każdej rzeczy (o każdej kobiecie również), że to już „to”, i jeszcze nie „to”; że nie można pozostawać „tu”, ani zadowolić się „tym”. Dusza stwarza nadmiar! Dusza nakazuje iść! Ona nigdzie nie mieszka, ale jest zamieszkiwana, bo prawdziwe doświadczenie duchowe wiąże się zawsze z doświadczeniem „bycia uprzedzonym”.

To Bóg, panie Janku, uprzedza pana, szuka i prowokuje. „We mnie – zauważa św. Wincenty Pallotti, którego od 45 lat jestem duchowym synem (choć też chciałem być aktorem. Pisałem nawet do pana w tej sprawie, a pan zaproponował mi, bym na egzamin wstępny nauczył się wiersza Tetmajera, „Jak Janosik tańczył z cesarzową”) – w dzień i w noc, gdy czuwam lub gdy śpię, gdy jem lub gdy piję, gdy myślę o Tobie lub nie, Ty Boże mój, spełniasz wszystkie zamysły Twojej miłości i Twojego miłosierdzia”.

Kończąc, dedykuję panu wiersz Romana Brandstaettera, który oddaje – przynajmniej w moim odczuciu – dynamikę człowieka w drodze:

„Bo chcąc naprawdę wierzyć w Ciebie, Boże
Musimy zostać artystami wiary
I nieustannie tę wiarę zdobywać,
I wciąż od nowa zdobywać jej głębię,
Jak zdobywamy nowe słowo w wierszu,
Jak zdobywamy nowy dźwięk w muzyce
I nowe barwy na płótnie obrazu.
Każda rutyna i każda maniera
Są śmiercią wiary i śmiercią sumienia”.

Stanisław STAWICKI
Kowalanin

PS. Powiedział pan kiedyś: „Mężczyznę poznaje się po tym, jak umiera”. To bardzo intymne i prowokujące „dla duszy” wyznanie (i wyzwanie). A jak pana odrobinę znam, jeśli dusza ma płeć, to z pewnością jest kobietą! Nie może więc jej zabraknąć na końcu. A „koniec, to coś absolutnie fantastycznego” – mówił pan. Proszę tylko nie zapomnieć zabrać J.A.Baczewskiego. I dużo lodu, oczywista!

Rzym, 6 marca 2020 roku

Ks. Stanisław Stawicki. Pallotyn. Urodził się w 1956 roku w Kowalu. Wyższe Seminarium Duchowne w Ołtarzewie ukończył w 1982 i w tym samym roku przyjął święcenia kapłańskie. Studiował w Rzymie (1986-1988). Przez wiele lat pracował na misjach w Rwandzie i Kamerunie (1983-1999), gdzie pełnił stanowisko mistrza nowicjatu (1990-1999). W roku 2003 na Wydziale Teologicznym jezuickiego Centre Sèvres w Paryżu obronił swoją pracę doktorską Współdziałanie. Pasja życia. Życie i działalność Wincentego Pallottiego (1795-1850), założyciela Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego. Przez trzy lata (do października 2011 roku) prowadził Międzynarodowe Centrum Formacji Pallotyńskiej „Cenacolo” przy Via Ferrari w Rzymie. W kwietniu 2012 roku został dyrektorem Pallotyńskiego Centrum Formacyjnego „Genezaret” w Gomie (Demokratyczna Republika Konga). W latach 2014-2017 był sekretarzem Zarządu Prowincji Chrystusa Króla w Warszawie. Od 2017 roku jest kustoszem kościoła San Salvatore in Onda w Rzymie.

Recogito, rok XXI, marzec 2020