Sans Toi, nous sommes tous foutus

Sans Toi, nous sommes foutus (1980) © Stanisław Stawicki

13 marca, czyli po ukazaniu się Dekretu kard. Angelo De Donatis, Wikariusza Papieskiego dla diecezji rzymskiej, w którym prosi, aby kościoły parafialne pozostały otwarte na modlitwę osobistą, władze Domu Generalnego SAC zdecydowały, by i nasz kościółek, nawet jeśli nie jest parafią, pozostał otwarty. Motywem miał być przede wszystkim fakt, że jest on duchowym centrum dla całej Rodziny Pallotyńskiej.

Sprawy mają się tak, że od 8 marca nie udało mi się jeszcze spotkać w naszym kościele jakiegoś członka Rodziny pallotyńskiej z zewnątrz: siostra, ksiądz, osoba świecka, chyba że pod osłoną nocy, jak ewangeliczny Nikodem. Natomiast zaglądają doń osoby świeckie, które z kościołem są związane. Najczęściej niewiasty: na chwilę modlitwy osobistej, a nawet prosząc o udzielenie komunii świętej. Właśnie przed chwilą udzieliłem komunii pewnej Pani (z Afryki), która do naszego kościoła zachodzi nie tylko w niedzielę. Podczas popołudniowych dyżurów, od godz. 16.00 do 18.00, w które włączyli się też inni współbracia z Domu Generalnego, jest zawsze wystawienie Najświętszego Sakramentu.

Ubiegło-niedzielnym (15 marca) bohaterem dnia, był niewątpliwie pewien jegomość, który z wściekłością równą wysłańcom diabła krzyczał już od progu świątyni:
– Dlaczego ten kościół nie jest zamknięty?
– Kim pan jest? – zapytałem spokojnie. Ważniejszy od arcybiskupa Rzymu, który dał pozwolenie na otwarcie kościołów?
– Oj chłopcze (sic!), za daleko się posuwasz – pogroził mi palcem. Kościół ma być zamknięty. Rozumiesz? I ruszył w kierunku figury św. Antoniego. Popchnął ją i krzyknął: Jak jutro będę tędy przechodził, a kościół będzie nadal otwarty, to wezmę „to” (figurę św. Antoniego) i rozwalę ci nią łeb.
– Pokazałem mu palcem drzwi.
– Wtedy wyrwał w moim kierunku jak zły pies na łańcuchu i pogroził żebym uważał, bo są bardziej złośliwi ode niego.

Przyznam, że jako człowiekowi wrażliwemu (mam to po mamusi), przyśnił mi się nocą! Ale ani nazajutrz, ani żadnego innego dnia minionego tygodnia nie pojawił się więcej. Pewnie „diabli go wzięli”.

Dziś, 21 marca, kalendarzowa wiosna. Tego ranka byłem w klinice Villa del Rosario. Od trzech lat spowiadam posługujące tam Siostry Pallotynki (jest ich aktualnie dwadzieścia). Otóż, wirus w koronie sprawił, że pierwszy raz w życiu, a robię to już od 38 lat, spowiadałem w maseczce. Tej zielonej, z włókniny 3-warstwowej. Siostry też wszystkie w maseczkach. Takie nowe wymogi dla spowiedzi indywidualnej. Penitencjaria Apostolska wydała nawet (20 marca) specjalną Notę nt. sakramentu pojednania w obecnej sytuacji pandemii. Czytamy w niej między innymi: „W obecnej sytuacji zagrożenia pandemią, do biskupa diecezjalnego należy wskazanie kapłanom i penitentom, że podczas indywidualnego sprawowania sakramentu pojednania należy zwracać szczególną uwagę na to, aby spowiedź odbywała się w przewietrzonym miejscu poza konfesjonałem, z zachowaniem odpowiedniego dystansu, przy użyciu masek ochronnych, zwracając absolutną uwagę na sakrament i niezbędną dyskrecję”.

Po powrocie do domu włączyłem jak zwykle Radiową Jedynkę, by wysłuchać wiadomości. „W Rzymie od dziś kontrolowane są wszystkie samochody oraz piesi” – słyszę. Z domu wyjeżdżałem (samochodem) co prawda wcześnie, bo o 5.20, ale wracałem między 7.15 a 7.30. Zrobiłem w obje strony około 15 km. Nikt mnie nie zatrzymał. Tylko przy Stadionie Olimpijskim ujrzałem z daleka jeden wóz policyjny!

Słuchając tejże samej „Jedynki” dowiedziałem się, że „Koronawirus dotarł również do Afryki”. Nie wiem, w jakich wodach nasi dziennikarze „łowią” informacje, ale pierwszy potwierdzony przypadek koronawirusa w Afryce Subsaharyjskiej pojawił się w Nigerii już 26 lutego. Zainfekowany mężczyzna podróżował z Mediolanu liniami „Turkish Airlines” przez Stambuł. Otóż, koronawirus dotarł, na dzień dzisiejszy, do 34 krajów Afryki Subsaharyjskiej. Jest ponad 1000 przypadków infekcji. Zmarły dwie osoby: pierwsza w Gabonie, a druga w Burkina Faso. W samej RPA liczba osób zakażonych przekroczyła 200.

Koronawirus w Afryce nie przyciąga na razie uwagi świata. Wirus ten jednak może spustoszyć kontynent. Opieka zdrowotna kuleje tam bardzo. Tysiące chorych na choroby przewlekłe (AIDS i gruźlicę). Brakuje leków i wyposażenia ochronnego. Krytyczny niedobór urządzeń, takich jak koncentratory tlenu i aparaty oddechowe. W większości afrykańskich szpitali możliwości oddziałów intensywnej terapii są bardzo ograniczone. Miasta zatłoczone. UNICEF podaje, że w Afryce Subsaharyjskiej 63% to mieszkańcy miast (258 milionów ludzi). Rąk myć nie mogą, bo brakuje wody! Coś na ten temat wiem… Spędziłem w Afryce ponad 20 lat.

Światowe władze ds. zdrowia mając świadomość, że koronawirus na Czarnym kontynencie to tykająca bomba, wzywają Afrykę do „przebudzenia się” na to zagrożenie. Ale jak tu się budzić, skoro brakuje wszystkiego: personelu, leków i sprzętu! Aby ograniczyć epidemię, rząd Republiki Południowej Afryki zamknął w środę swoje granice dla obywateli krajów najbardziej dotkniętych pandemią, w tym Europy i Stanów Zjednoczonych.

Jutro IV Niedziela Wielkiego Postu, która tradycyjnie nosi nazwę „Laetare”, co znaczy „Radość”. Choć po prawdzie nie ma z czego się cieszyć, wypada jednak zakończyć „na wesoło”. Pod koniec lat 80-tych, otrzymałem kolorową kartkę (po francusku), a na niej klęczący chłopiec (pewnie Jasiu) przy swoim łóżeczku odmawia wieczorny pacierz. „Seigneur, bénis tout le monde et prends soin aussi de Toi-même! Car si quelque chose t’arriverait, nous sommes tous foutus”! Co dosłownie należy przetłumaczyć: „Boże, błogosław wszystkim i dbaj też o Siebie! Bo jeśli coś Ci się stanie, wszyscy mamy przejebane”! W rzeczy samej, bez Bożej interwencji w sprawie koronawirusa, wszyscy marnie zginiemy.

Stanisław STAWICKI

Rzym, 21 marca 2020 roku

Ks. Stanisław Stawicki. Pallotyn. Urodził się w 1956 roku w Kowalu. Wyższe Seminarium Duchowne w Ołtarzewie ukończył w 1982 i w tym samym roku przyjął święcenia kapłańskie. Studiował w Rzymie (1986-1988). Przez wiele lat pracował na misjach w Rwandzie i Kamerunie (1983-1999), gdzie pełnił stanowisko mistrza nowicjatu (1990-1999). W roku 2003 na Wydziale Teologicznym jezuickiego Centre Sèvres w Paryżu obronił swoją pracę doktorską Współdziałanie. Pasja życia. Życie i działalność Wincentego Pallottiego (1795-1850), założyciela Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego. Przez trzy lata (do października 2011 roku) prowadził Międzynarodowe Centrum Formacji Pallotyńskiej „Cenacolo” przy Via Ferrari w Rzymie. W kwietniu 2012 roku został dyrektorem Pallotyńskiego Centrum Formacyjnego „Genezaret” w Gomie (Demokratyczna Republika Konga). W latach 2014-2017 był sekretarzem Zarządu Prowincji Chrystusa Króla w Warszawie. Od 2017 roku jest kustoszem kościoła San Salvatore in Onda w Rzymie.

Recogito, rok XXI, marzec 2020