Wołanie o wolność


Homilia wygłoszona w czasie ślubu Anny-Marii Falquet i Jürgena Schweighöfera dnia 17 listopada 1973 roku w kościele Matki Bożej Wniebowziętej w Paryżu

I.

Kochani Nowożeńcy, Droga Rodzino i Przyjaciele! Zeszliśmy się z różnych narodów i wyznań i dlatego powtórzymy naprawdę ekumeniczną wspólnotę, która jest wspólnotą międzynarodową i międzywyznaniową. Obydwoje przeszliście czasy nadzwyczaj trudne, czasy smutku i odczuliście cienie śmierci. Większość spośród was przeżyła czasy woj­ny, nienawiści i winy między naszymi narodami, a młodsi oddziedziczyli przykre obciążenia, jak również wielką odpowiedzialność, by walczyć o lepszy świat i ludzką społeczność.

Tło to nie powinno jednak tłumić radości wesela. Jako myśl przewodnią Waszego wspólnego życia obraliście wyjątek z listu św. Pawła Apostoła do Galatów (wspólnota w dzisiejszej Turcji) rozdział 5,13-14: „Wy więc, bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko nie bierzcie tej wolności na zachętę do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie. Bo całe Prawo wypeł­nia się w jednym nakazie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego”. Ten wyjątek z Listu św. Pawła wskazuje na fundament Waszego związku, wymienia jego warunki i otwiera trwałe perspektywy.

Fundamentem jest wołanie o wolność. A przecież tu wahamy się zaraz: czyż powszechna opinia nie jest taka, że szczególnie w związku małżeńskim tracimy naszą wolność? Z tego powodu wielu ludzi uważa wprost za rzecz nieludzką wiązać się wzajemnie na czas nieograniczony. Czuwa­my tak zazdrośnie nad naszą wolnością osobistą – nie tylko nad wolnością dla kobiet, ale i dla mężczyzn – że dotychczasowe pojęcia o małżeństwie stają ostatecznie pod znakiem zapytania. I nawet kiedyście się zdecydo­wali dobrowolnie i w pełni odpowiedzialności jedno na drugie, nie ma prawdziwej gwarancji na trwałość takiej decyzji ani w nas samych, ani w naszych najlepszych zamiarach. Zawsze chyba niebezpieczeństwo, że skrycie będziemy uznawali za wolność swobodne czynienie tego, co chcemy, I dlatego ostrzega Apostoł: „Tylko nie bierzcie tej wolności na zachętę do hołdowania ciału”. Fundament naszego życia osobistego jak i wspól­nego jest wyrażony na początku rozdziału, z którego wybraliście waszą myśl przewodnią, a który brzmi: „Do wolności wezwał nas Chrystus”. Jezus uważa za wolność wyswobodzenie od „hołdowania ciału” i daje przekonywujący przykład, że prawdziwa wolność jest wyzwoleniem dla wypełnie­nia się Bożych zamiarów w naszym życiu i wyzwoleniem dla osiągnięcia pełni nas samych. Ponieważ wierzycie, że jesteście powołani do życia małżeńskiego, możecie być pewni, że Chrystus przezwycięży wszystkie inne pojęcia samolubnej wolności. On okaże się wiernym i zasługującym na wiarę i odnowi fundament, na którym On sam będzie was wyzwalał jed­no dla drugiego.

II.

Warunkiem trwałej wolności zarówno zewnętrznej, jak i wew­nętrznej, jest w małżeństwie miłość, która jest czymś więcej jak tylko uczuciem lub słowem. Jest wzajemnym oddaniem się, czymś, co odpowiada na wołanie ku wolności. Jako ci, którzy powołani jesteście do wolności, „musicie wzajemnie wspierać się w miłości”. Miłość oznacza jednocześ­nie znoszenie i działanie, jak to słyszymy w Pieśni nad Pieśniami: „Jak śmierć potężna jest miłość… wody wielkie nie zdołają ugasić miłości, nie zatopią jej rzeki” (rozdział 8,6). Prawdziwa miłość, jak my ją widzimy w Chrystusie, jest silniejsza nawet od śmierci i nigdy nie można jej zagasić. Miłość Chrystusa pragnie przeniknąć i wzmocnić naszą ludzką miłość. I dlatego całe Prawo (Tora – zalecenie do uwolnionego życia) jest prawem słusznym dla człowieka wyzwolonego. A całe Prawo wypełnia się w tym nakazie: „Kochaj bliźniego jak siebie samego”.

III.

Ten warunek otwiera trwałe i szerokie perspektywy. Miłość w życiu małżeńskim nie może być ograniczona do pary małżeńskiej. Owszem, ona pragnie przelewać się, zetknąć się z życiem wielu innych ludzi, otworzyć nowe widnokręgi. Kiedy ojciec Pani w czasie pierwszej wojny światowej ratował pewnego zranionego niemieckiego żołnierza, otrzymał później pierścień jako symbol miłości, która przemienia wro­gów w przyjaciół i przezwycięża nienawiść między narodami prowadzącymi wojnę. Być może, iż to wydarzenie pokoju, wydarzenie „szalomu” w slalomie waszego spotykania się, doprowadziło was pośrednio lub nawet bez­pośrednio do zdarzenia dnia dzisiejszego.Wasza decyzja, by dary składane z okazji Waszego ślubu przekazać Instytutowi Pasteura w Paryżu i Instytutowi Badań Raka w Heidelbergu wskazuje także na rozległe perspektywy waszej miłości.

Miłość między tymi, którzy żyją w określonej społeczności, pragnie rozszerzyć się także na tych, którzy przebywają daleko. Obydwo­je jesteście oddani służbie niesienia pomocy krajom słabo rozwiniętym. UNESCO pragnie przychodzić z pomocą, by uwolnić ludzi od głodu, od cho­rób i wyprowadzić ich ze stanu analfabetyzmu. Przygotowujecie się do wyjazdu do Tanzanii, może nawet w tym samym czasie, co Gabi i jej mąż. Przy tym trudnym zadaniu będzie dobrze nie iść w pojedynkę, lecz mieć pomoc, by przekazywać nie tylko wiedzę, ale i miłość tym, których tra­dycje są tak różne od naszych. Przy wszystkich rozczarowaniach, z któ­rymi musicie się liczyć, będzie również dobrze otworzyć się na miłość tych, którym pragniecie służyć. Przykazanie: „Miłuj bliźniego jak sie­bie samego” może także być tłumaczone z języka hebrajskiego w ten spo­sób: „Miłuj twego drugiego. On jest jak i ty”.
Wszyscy tu zgromadzeni mamy pierwszeństwo świadczenia, że przyjęliście wezwanie do wolności, która wyraża się w obopólnej miłoś­ci, w miłości nie wyłączającej nikogo. My wszyscy jesteśmy zaproszeni do włączenia się w wielki ruch Chrystusowego wyzwolenia jako warunku wypełnienia Chrystusowej miłości, i do odnalezienia nowych perspektyw, nowych dziedzin działania dla tej miłości. Pozwólcie nam być miłośni­kami życia. Tylko ten żyje, kto naprawdę kocha. A Chrystus Pan ukochał nas pierwszy i kocha nas wszystkich.

Józef SADZIK

Józef Sadzik (1933-1980) – pallotyn, edytor, estetyk, założyciel ośrodka odczytowo-dyskusyjnego Centre du Dialogue w Paryżu, przyjaciel artystów i mecenas wielu artystycznych przedsięwzięć, autor prekursorskiej Estetyki Martina Heideggeraoraz rozproszonych po różnych książkach i czasopismach artykułów. Prezentowany tekst zachował się w maszynopisie.

Recogito nr 82 (styczeń-czerwiec 2017)